Terminator

Terminator

Ja i Terminator. Temat złożony i długi. I – niestety – bez happy endu. Choć zapowiadało się całkiem nieźle. Nigdy im nie wybaczę. Nigdy nie wybaczę tego, co zrobili z Terminatorem…

Pierwszy raz usłyszałem słowo Terminator… hmm… Sam nie wiem kiedy. W latach 80-tych film funkcjonował pod tytułem „Elektroniczny morderca”. Naprawdę. I tak mi go przedstawił i streścił starszy brat. Obejrzałem go pewnie jakoś w 1990, może 1991 roku…

Czytaj także: 10 filmów postapo z metalem w tle

Elektroniczny morderca

Film był cudowny. Wspaniały. Nawet dziś nie stracił wiele ze swego powabu, choć efekty nieco trącą padliną. Dużo plasteliny. Ale i zły Arnold – wartość sama w sobie. To był właśnie ten film… Pamiętam te ciary, kiedy pierwszy raz widziałem napisy początkowe. Chyba rodziców nie było w domu. Film leciał późno. Nie byłem pewien czy to ten, aż nie usłyszałem „Elektroniczny morderca” i pomyślałem sobie „TAK! TAK! TO WŁAŚNIE TO!”. Mogłem mieć z 10 lat, może mniej. Fantastyczne widowisko. Absolutnie fantastyczne!

Później przez długi czas nic. Wiecie… W latach 90-tych to nie było tak, że wszystko od razu do kin, i że można było sobie pójść i obejrzeć. Trzeba było poczekać. Terminatora 2 najpierw bardzo dokładnie przeanalizowałem w formie foto-story w Bravo. Serio. Opowiedział mi go też kumpel. W końcu jakoś mi się udało obejrzeć. Z tego, co pamiętam… NA VHS!!!

Terminator 2: Dzień sądu

O ile pierwsza część była fantastycznym widowiskiem, o tyle druga była totalną jazdą bez trzymanki, filmem mojego dzieciństwa. Długi czas na podwórku bawiliśmy się w terminatory – robiliśmy z drucików szkielety i oklejaliśmy je plasteliną, a później masakrowaliśmy na różne, wymyślne sposoby. Cudowne lata i cudowne wspomnienia. Film dzieciństwa. Mogłem go oglądać raz za razem i wszystko mi się w nim podobało – T-1000, mały Connor, dobry T-800, szalona Sarah Connor, kawałek Gunsów, których wtedy wielbiłem… To była kwintesencja epoki. I ten duch postapo, to widmo zagłady, płomienie i szkielety… po prostu suchy orgazm.

Czytaj także: Plata o plomo – co to znaczy?

A później było już tylko gorzej…

Seria poszła w złym kierunku już od trzeciej części. Był też jakiś serial „Kroniki Sary Connor”, których nie widziałem, ale na pewno były złe. Poza filmem Ocalenie z Christianem Bale, nie ma ani kropli jasnego światła… Tylko mrok i łzy. Ten odcinek, w którym znów przenosimy się do czasów pierwszego terminatora był tak zły, że nawet sami twórcy wywalili go z kanonu. Po prostu uznali, że on się nie liczy. A teraz kręcą coś nowego… Coś, co – jestem przekonany – będzie najgorszym gównem ze wszystkiego. Widać to już po pierwszych shotach…

Zniszczone dzieciństwo. To coś, co woła o pomstę do nieba.

fot. Garry Knight, flickr.comCC BY 2.0