Sebenza – mokry sen nożowników

Sebenza - mokry sen nożowników

Dziś o pewnym fenomenie. Chodzi mianowicie o nóż Chris Reeve Knives Sebenza. Co w nim takiego szczególnego? No właśnie – co? Dlaczego kosztuje 350 dolarów (wersja mini) i 410 dolarów (wersja pełnowymiarowa)? Robi espresso? O co chodzi?

Powtórzę jeszcze raz: 350 dolarów (wersja mini) i 410 dolarów (wersja pełnowymiarowa). W Polsce będzie to jakieś 1300 za mały i 1500 za duży. Jakim trzeba być snobem, żeby wydać 1500 złotych na nóż, skoro Sanrenmu 710 to chiński klon, który możemy mieć już za 45 złotych!!!

Przebrnąłem przez kilka tekstów informacyjnych oraz kilka peanów i wydaje się, że jest to jednak zupełnie niezrozumiały fetysz. Nóż, który wygląda dość zwyczajnie (niektórzy twierdzą wręcz, że jest brzydki, aczkolwiek w nożu nie chodzi o urodę, a o walory praktyczne) i owszem – jego konstrukcja jest bardzo prosta, wykonanie bardzo solidne a materiały pochodzą z najwyższej półki – ale czy to usprawiedliwia taką cenę za nóż produkowany seryjnie?

Sebenza standardowo wykonana jest z dwóch kawałków tytanu skręconych kilkoma śrubami oraz głowni wykonanej ze stali S35VN (od 2012 roku. Wcześniej były to: S30V, BG-42 oraz ATS-34…  jeszcze niewiele nam to mówi, ale dla uproszczenia możemy przyjąć, że są to kolejne generacje bardzo wysokiej jakości stali). S35VN to stal opracowana przez Chrisa Reeve oraz Dicka Barbera z Crucible Industries. Jest to zatem Rolls-Royce wśród stali i próżno szukać podobnej stali gdziekolwiek indziej.

Źródło: Wikipedia, Public Domain

Na ilustracji powyżej widzimy różnicę pomiędzy stalą proszkową (w rodzaju S35VN) a jakąś inną, bardziej standardową (aczkolwiek i tak o kilka klas lepszą, niż „stainless steel”). Widać, że struktura stali proszkowej jest dużo bardziej uporządkowana, co przekłada się na jej właściwości (ścieralność, twardość etc.).

Skład stali (poza żelazem): węgiel 1,4%, chrom 14% (odpowiada za nierdzewność), wanad 3%, molibden 2% (do tego momentu mamy stal S30V) i 0,5% niobu.

Chris Reeve Sebenza to nóż, który jest absurdalnie drogi. Jego mocnymi stronami są topowe materiały (S35VN i tytan) oraz dobra, prosta, niezawodna konstrukcja Chrisa Reeve. Jeżeli jednak kwota 1300 złotych to dla nas trochę więcej, niż „drobniaki”, nóż może się okazać czymś w rodzaju fetyszystycznego artefaktu, który większość czasu spędza w oszklonej gablocie. Jeżeli nie chodzimy codziennie w garniturze i nie chcemy używać go jako ekskluzywnej, męskiej biżuterii (to jest akurat całkiem rozsądny powód, by go mieć :), istnieje cała masa rozwiązań z półki pośredniej pomiędzy Sebenzą a Sanrenmu 710. Sebenza wydaje się być nożem przede wszystkim dla ludzi, którzy bardzo pragną mieć Sebenzę.

fot. Mike Riela, flickr.com, CC BY 2.0

Comments

comments