Metale vs. papier – prostota

Jeżeli jesteś przysłowiowym zwykłym, szarym człowiekiem, ale w odróżnieniu od fanów telewizji zdajesz sobie sprawę z tego, w jak kiepskiej sytuacji jesteśmy, na pewno zastanawiasz się nad jakąś formą zabezpieczenia pieniędzy na czarną godzinę. No więc mam dobrą nowinę – istnieje droga, którą możesz podążyć…

Na początek zastanówmy się, jakie są możliwości.

Lokata lub konto oszczędnościowe

Chyba każdy ma ROR. Takie czasy. ROR jest szybki i wygodny. A jeżeli pójdziemy do banku i poprosimy o założenie konta oszczędnościowego lub lokaty, to będzie to uczynione bez mrugnięcia okiem. W końcu dla banku to pieniądz. Jak ty wpłacisz na lokatę, dajmy na to na rok, z zastrzeżeniem, że jak ruszysz wcześniej, to płacisz karę, to bank ma kapitał, który może pożyczyć komuś innemu w formie kredytu. Nam płaci procent od lokaty, ale jest on niższy, niż procent, który płaci kredytobiorca. I tak robi się pieniądz. Problem w tym, że bank może zbankrutować, a Bankowy Fundusz Gwarancyjny ma skończoną ilość pieniędzy. Bank narażony jest także na atak hakerski oraz blackout. W przypadku kryzysu i „runu na banki” możemy nie mieć możliwości dostania się do swojej gotówki.

Jednak prawdziwym problemem są niskie stopy procentowe oraz inflacja. Dziś sytuacja wygląda tak, że nawet jeżeli nam coś urośnie, to i tak tracimy, bo w międzyczasie, w wyniku inflacji, siła nabywcza pieniądza maleje. A dodatkowo, od zysku musimy zapłacić podatek Belki 🙂

Giełda

Giełda, szczególnie polska, posiada szereg wad. Założenie rachunku maklerskiego nie jest wcale takie łatwe. Mamy sporo prowizji, co stawia pod znakiem zapytanie regularne oszczędzanie niewielkich kwot (np. 100-200 zł). A w ostatnim czasie trudno znaleźć także dobrze rokujące spółki.

Od ewentualnego, z trudem wypracowanego zysku, płacimy podatek Belki. Są też dywidendy, ale aby były one dla nas w jakikolwiek sposób odczuwalne, należy dysponować dużym kapitałem.

Forex

Od tego należy bezwzględnie trzymać się z dala.

ETFy, indeksy zagraniczne etc.

W ostatnim czasie platformy do handlu na rynku forex udostępniają możliwość inwestowania na giełdach zagranicznych, również w atrakcyjne fundusze ETF, surowce itp. To bardzo fajna opcja, ale szalenie skomplikowana. Jeżeli jesteś szarym człowiekiem i myślisz o regularnym oszczędzaniu małych kwot, to ta opcja będzie raczej trudna. Posiada także rozliczne wady wszystkich, poprzednich rozwiązań: podatek Belki, skomplikowanie, ryzyko, a także uzależnienie od technologii.

Kryptowaluty

Poza lokatą, jak na razie chyba najprostsza forma. Założenie konta na giełdzie kryptowalut jest trochę skomplikowane, ale sam proces zasilania konta, zakupu i sprzedaży, są stosunkowo proste. Gorzej, jeżeli chcemy, aby były bezpieczne. Ludzie z branży mówią, że giełda nie powinna być naszym portfelem. Nauczyło ich tego wiele przykładów, jak chociażby japońska giełda Mt. Gox, która w niewyjaśnionych okolicznościach…  zniknęła.

Gdy wchodzimy na temat różnego rodzaju portfeli kryptowalut, zaczynają się schody. Schody są również, gdy trzeba rozliczyć się z zysków. Póki co, nie ma chyba stuprocentowo pewnych sposobów. Słyszałem kilka różnych historii o tym, jak ktoś rozliczał zyski z kryptowalut. Kolejnym czynnikiem ryzyka są hakerzy oraz agresywne spekulacje. Jeżeli ktoś nie ma nerwów ze stali, na tym rynku równie dobrze może zarobić, jak i stracić.

Metale

Złoto i srebro kupujemy w sklepie, tak samo, jak np. chleb. Po prostu idziemy i kupujemy. Możemy też kupić w internecie. Jeżeli nie sprzedamy przed upływem pół roku, nie płacimy podatku Belki, ponieważ sprzedajemy przedmiot, a nie instrument finansowy. Metale szlachetne można kupić tak naprawdę w każdej kwocie. Najtańszy sposób to srebrna, uncjowa moneta, którą dziś można dostać za 70-80 złotych. Oczywiście różnica pomiędzy ceną kupna, a sprzedaży, gdybyśmy chcieli sprzedać od razu, będzie duża, ponieważ na srebro jest VAT (na złoto nie). Ale nikt nie każe nam sprzedawać od razu. Zysk lub strata realizuje się w momencie wyjścia z inwestycji. I to my wybieramy moment wyjścia. W przypadku metali inwestycja jest raczej długoterminowa i ma charakter zabezpieczający. W porównaniu niemal ze wszystkimi wyżej wymienionymi formami inwestowania, metale są najłatwiejsze.

No dobrze… ale powiecie, że złoto i srebro jest tanie i cały czas tanieje. To fakt. Ale nie może tanieć w nieskończoność, ponieważ w odróżnieniu od spółki giełdowej, metale nie mogą zbankrutować. Zawsze będzie istniało jakieś zapotrzebowanie ze strony przemysłu czy chociażby branży biżuteryjnej (połowa popytu). A to oznacza, że złoto i srebro będą musiały być wydobywane. Zaś koszt wydobycia, w przypadku złota, jest określony – średnio jest to 1150 USD za uncje. Da się zejść poniżej tego progu, ale nie w każdej kopalni. Część kopalni musiałaby zaprzestać wydobycia, lub wydobywać regulując swoje zobowiązania kredytem. W dłuższej perspektywie cena musi się ustabilizować.

Dodatkowo cena złota jest odwrotnie skorelowana z ceną dolara amerykańskiego (US Dollar Index). Dziś dolar jest mocny. Ale mocny dolar szkodzi eksportowi. Dlatego amerykański bank centralny będzie dążył do osłabienia waluty.

Wykorzystując takie wahania cen, możemy uśredniać cenę zakupu metali np. kupując niewielkie ilości, ale regularnie np. 1 srebrna moneta miesięcznie. Dziś kupimy za 70, za pół roku za 75, średnio wyjdzie 72,50. Niewielkie, regularne zakupy, nie będą także stanowiły wielkiego obciążenia dla naszego budżetu (inaczej, niż na rynku finansowym, gdzie wiążą nas prowizje).

Metale istnieją w formie fizycznej, więc można je spakować do kieszeni i uciec. W przypadku grubszych problemów, mogą także stanowić gotówkę. Akcji czy bitcoinów, nigdzie nie zabierzemy. Nie zapłacimy nimi.

Jedyny problem to przechowywanie. No, ale to po prostu kwestia pomyślunku 🙂

fot. Eric Golub, flickr.comCC BY 2.0